Zgadzam sie z Magdzia. Mysle, ze emocje, ktore towarzysza przez caly dzien sa wlasnie najpiekniejsze. To jest ten element slubu, ktorego nie mozna zaplanowac i bardzo dobrze, bo przez to przezycia sa takie piekne. Z wlasnego doswiadczenia moge tylko powiedziec, ze caly stres, ktory jest z pewnosci nieodlacznym towarzyszem przygotowan, jakos odchodzi w dniu slubu. Zostaje tylko jego odrobina, ale jest to jyz inny rodzaj stresu - podekscytowanie raczej, niz nerwowka. I warto to przezyc tak, jak emocje pozwlalaja. A ze sie wzruszysz przy blogoslawienstwie? Na tym to wlasnie polega- przeciez to jest piekny moment
namdo napisał(a):Wogole to latwo sie rumienie (kochany makijaz) plus lzy to wybuchowa mieszanka
a co w tym zlego -przeciez to lzy szczescia
Poza tym, ja bym sie chyba bardziej stresowala po wzieciu tabletek, czy organizm nie zareaguje na nie zle, czy bede w stanie naprawde dobrze sie bawic wiedzac, ze jestem taka SPOKOJNA
