Temat dość dawno nie jest kontynuowany, a ja trafiłam na niego nieprzypadkiem. Szukam właśnie informacji o odnowieniu przysięgi małżeńskiej, gdyż zastanawiam się nad nią. Ktoś tutaj napisał, że raz już przyrzekł, więc więcej nie musi. Jest to z jednej strony prawdą, a z drugiej nie. Przecież "kocham" też nie mówimy raz w życiu, tylko powtarzamy to obiektowi uczuć, prawda? Więc dlaczego nie powiedzieć mu raz jeszcze, że chcemy się z nim zestarzeć? Wiele osób sądzi, że ślub jest piękny i po nim też będzie pięknie. Ale po latach w wielu związkach pojawiają się różnego rodzaju problemy. I ktoś mógłby powiedzieć, że skoro np. mamy dwoje dzieci, byliśmy razem gdy dopadło nas bankructwo firmy, kiedy zmarli nasi rodzice, czy kiedy w związku pojawiła się zdrada... że skoro przetrwaliśmy to wszystko, a może nawet nieuleczalną chorobę jednego z nas, to znaczy że się kochamy i żadne odnowienie przysięgi nie jest konieczne. Oczywiście tak jest. A jednak ja myślę o odnowieniu na 10 rocznicę (tyle jesteśmy po ślubie, ale razem jesteśmy dłużej!) i nie uważam tego za zbędne. Może 10 lat to mało, ale kto wie, czy dożyję następne 10? A jeśli nie? Chcę, aby mój mąż wiedział, że nie jestem z nim dlatego, że muszę, czy że 10 lat temu złożyłam przysięgę. Chcę, żeby wiedział, że jestem z nim, bo tego właśnie pragnę. Że nawet wtedy gdy rzucaliśmy w siebie talerzami, zatrzaskiwaliśmy sobie drzwi przed nosem, czy jedno z nas wychodziło spać do drugiego pokoju... że nawet wtedy jestem jego żoną i będę nią nadal, cokolwiek by się nie działo. Chcę, by to usłyszał ode mnie w obecności naszych bliskich. Oczywiście o talerzach, drzwiach i spaniu w innym pokoju mówić nie będę, bo to nasza sprawa. Ale chodzi mi o podkreśelnie tego, jak wiele razem przeszliśmy i tego, co nas łączy, a także co nas połączyło, bo o tym się często zapomina.
Myślę o spotkaniu dokładnie w 10 rocznicę w sali USC, tam gdzie braliśmy ślub. Nie wiem, czy wtedy trzeba prosić urzędnika, a jeśli nie, to sama przywitam gości, powiem im dlaczego się tam znaleźli, a następnie na głos chciałabym przeczytać jakiś wiersz, który wyrazi moje uczucia. Jeśli mąż będzie chciał - a mam nadzieję, że tak - też coś powie. Potem wszyscy wypiją po lampce szampana. Nie zależy mi na przyjęciu, czy drugiej podróży poślubnej, o prezentach też nie ma mowy, bo nie o to przecież chodzi. Sukienka będzie skromna, ale elegancka; zaprosimy najbliższą rodzinę i przyjaciół. Na ślubie 10 lat temu byli z nami ludzie, których trzeba było, albo wypadało zaprosić, a dla których już nie istniejemy. Teraz chcemy mieć przy sobie tych, na których nam naprawdę zależy. I nasze dzieci, których nie było na świecie, gdy braliśmy ślub. Co sądzicie? A może ktoś z Was już przerabiał temat odnowienia przysięgi i ma jakieś rady dla nas?











