dowod, ze trwa w trudnych chwilach... ze jak np dziecko rodzi sie choe, to malzonek trwa. wiele par nie przechdozi tej proby, pomimo pieknych deklaracji milosnych.
co do oddania zycia za wlasne dziecko... moze ejstem potworem,ale pamietam historie pewnej chorej na raka koboiety, ktora nie leczyla sie bo byla w ciazy. ja nie xzdobylabym sie na takie cos. ale to moje zdanie, ktore moze ulec zmianie...

















