Apropo tych upierdliwych ciotek, to chyba trudno byc dla nich milym, czy uprzejmym, kiedy wykazuja sie taka dawka wscibstwa i brakiem delikatnosci, zwłaszcza, ze tak wiele par boryka sie z problemammi, jesli chodzi o zajscie w ciaze. Mamy takich fajnych znajomych, ktorzy juz od ponad roku sie staraja, wykonuja badania, jezdza po lekarzacg i dalej probuje. Eh, jakie to zycie bywa przewrotne, najpierw czlowiek latami marzy tylko o tym, zeby nie bylo niespodziewanej wpadki, a kiedy juz czuje sie gotowy i przygotowany, to nie zachodzi w upragniona ciaze. Jak sie z nimi spotykamy, to staram sie ograniczac te nasze aplauzy i achy i ochy zwiazane z ciaza, rozwojem maluszka, szykowaniem wyprawki i ogolnie calym szczesciem, ktore staje sie naszym udzialem, zeby ich jeszcze bardziej nie dolowac. ... cholernie mi ich szkoda.
Jestem w pierwszej ciazy, ma to byc chlopczyk wedlug prognoz p. doktor;), a my juz myslimy o kolejnym dzieciaczku-madzi

Ja jestem niepoprawna optymistka i fascynatka w dziedzinie rodziny i ilosci potomstwa. Najchetniej mialabym przy sobie gromadke dzieciaczkow, ale maz troche kreci na to nosem;) mowi, ze 2 to optymalna ilosc. A mnie sie marza takie pozniejsze rodzinne zjazdy, wspolne swieta, spedzanie czasu razem, i to my bylibysmy glowami rodziny.Bym tak przygarniala do serca przyjaciol naszych dzieci, ich sympatie .... ach sie rozmarzylam
