Poniżej wklejam artykuł który może wielu z was złamać stereotyp Ameryki i podejścia młodzieży do spraw związanych z życiem intymnym. Warto przeczytać i chwilę się zastanowić.
Ostatnio w Gościu Niedzielnym ukazał się ciekawy artykuł Marcina Jakimowicza (kto nie czytał "Radykalnych" - to polecam książkę Radykalni )
artykuł:
Uczniowie w Stanach Zjednoczonych od lat uczą się w szkole o wstrzemięźliwości seksualnej. Z roku na rok spada tam liczba ciąż u nastolatek, chorób wenerycznych i dokonywanych aborcji.
Gdy na początku lat 90. ub. wieku kongres USA przegłosował wprowadzenie szkolnych programów propagujących unikanie współżycia przed ślubem, demokraci pukali się w czoło. Ta wasza akcja nie przyniesie rezultatów – przekonywali. Dziś, po kilkunastu latach, jak na dłoni widać, że propagowanie czystości przynosi wymierne społeczne rezultaty.
Powszechna edukacja seksualna trafiła do europejskich i amerykańskich szkół pod koniec lat 60. Powoli zaczęły się ścierać dwie koncepcje: nauczanie ograniczone do biologicznej edukacji seksualnej, informowanie o metodach zapobiegania ciąży, bez promowania formacji duchowej oraz wychowanie do czystości
Reszta artykułu tutaj






